sobota, 30 sierpnia 2014

DWA plus JEDEN


Jesteście szczęśliwą parą, małżeństwem. Po długim okresie oczekiwania zostajecie rodzicami. Jest Was troje (ewentualnie czworo, pięcioro i tak dalej)…  Często z opowiadań słyszę, czy też obserwuję nagłą zmianę relacji w związkach po pojawieniu się potomstwa. Ten post będzie trochę moimi przemyśleniami, trochę apelem.



 Kiedy się poznajemy, staramy się celebrować każdą chwilę. Jesteśmy dla siebie najważniejsi. Wszystkie plany i obowiązki rozkładamy tak, by zawsze znalazł się czas dla dwojga. Po narodzinach Antosi doba skróciła się znacznie. Staramy się jednak, by nasze wspólne chwile we dwoje nie zostały tylko wspomnieniem. Nadal mamy jedną wspólną kołdrę, bierzemy razem wieczorną kąpiel i zawsze jemy razem obiad.


Szczerze nie potrafię zrozumieć sytuacji, kiedy ŻONA śpi z dzieckiem, a MĄŻ na kanapie. Zauważyłam też, że po porodzie wiele kobiet zapomina, że oprócz bycia matką są też ŻONĄ i KOBIETĄ.  Do porodu przyjeżdżają w pełnym makijażu, z pomalowanymi paznokciami. Rozciągnięty dres, koszule wielkości namiotu i blade twarze. Taki widok zastałam wychodząc na korytarz sal poporodowych. Co takiego się zmienia, że kobiety zapominają znaczenie słowa kosmetyczka ?


Plan dnia od teraz przystosowujecie do dziecka. O siódmej mleczko o czternastej drzemka. Koleżanki zapraszają na kawę – Nie, nie mogę, wiesz mała/mały, ma wtedy drzemkę, obiadek etc. Uwierzcie mi, że wyjście z dzieckiem z domu i fakt, że będzie musiało zdrzemnąć się lub zjeść posiłek w innym miejscu niż jego dom nie zrujnuje mu dzieciństwa. Po przeprowadzce, by spotkać się z „moimi” dziewczynami muszę jechać 30 minut autobusem. Widzimy się prawie codziennie i nie czuję się z tego powodu złą mamą wręcz przeciwnie.


Szukając informacji u wujka Google, „ gdzie z małym dzieckiem na wakacje” znalazłam wiele postów na forach, które odpowiadały treściom mojego zapytania. Odpowiedzi były w 99 % takie same: „jesteś nienormalna” , „z 6 miesięcznym dzieckiem za granicę ? oszalałaś ?” , „ z tak małym dzieckiem się nie jeździ na wakacje”. Nie, bo co ? Nadal nie potrafię tego zrozumieć. Panie komentujące na owych forach też nie bardzo potrafiły uzasadnić swoje stanowisko… W każdym razie byliśmy na wakacjach. Miesięcznych <olaboga>. Wszyscy żyjemy. Było rewelacyjnie.


Wieczory we dwoje. Mam wrażenie, że ¾ par, od kiedy są rodzicami zapomniało, że przede wszystkim są MĘŻEM i ŻONĄ. Wyjście na kolację, do kina to, jak legenda. Masaż po ciężkim dniu, czy inny miły gest, to także prehistoria….


Dlaczego zamiast pielęgnować tę miłość, dzięki, której jesteśmy we troje, czworo …. (etc.) rujnujemy wszystko u podstaw ? Dzieci szczęśliwe są wtedy, gdy ich rodzice się kochają…