W telewizji, kolorowych magazynach i Internecie. Wszędzie
widzimy piękny obraz mamy karmiącej swoje dziecko piersią. Rzeczywistość bywa
jednak okrutna i zupełnie inna.
Po porodzie przekonałam się, że moje chcieć, to nie
koniecznie znaczy móc. Kiedy usłyszałam, że „muszę” dać Tosi butelkę z mlekiem
modyfikowanym miałam oczy pełne łez. Biłam się wtedy z myślami „dać, czy nie
dać” ? Nie ustąpiłam od razu. Po powrocie do domu wszystko się unormowało.
Prawie wszystko.
Nikt nie mówił, że dzieci są różne. Jedne potrafią najeść
się w dwadzieścia minut i starcza im to na kolejne trzy godziny inne jedzą
godzinę, a po piętnastu minutach znów są głodne. Po prostu nie jedzą, a
traktują pierś jako uspokajacz, często zasypiają podczas karmienia. Wiąże się
to z ciągłym zmęczeniem, brakiem czasu, wolnym przybieraniem na wadze maluszka
i ciągłym stresem. Zaprzyjaźniamy się wtedy z laktatorem , który pozwoli nam
podać określoną porcję mleka maluszkowi, ale i pobudzi laktację.
Karmienie piersią, to również skupienie uwagi na odżywianiu.
To co spożywamy ma ogromny wpływ na samopoczucie naszego maluszka. Najczęściej
problemy sprawia nabiał, a to wszystko za sprawą laktozy. W ludzkim mleku jest
jej 5,5 % -7 %, to aż 1%-3% więcej niż w mleku krowim. Układ pokarmowy
noworodka rozwija się z każdym dniem, istotne jest więc, by stopniowo
przyzwyczajać go do konfrontacji z nowymi składnikami potraw. Również i my
mieliśmy problem z nietolerancją laktozy u Antosi, która często nazywana jest
„kolką”. Na szczęście trwało to, krótko i szybko znaleźliśmy złote środki, by
uśmierzyć jej ból.
Nie każde dziecko może być karmione piersią. Około 2 %
niemowląt ma alergię na mleko matki. Istotne jest, by konsultować wszystkie
objawy np. wysypka, bóle brzucha, ulewanie z lekarzem, który zdiagnozuje
pochodzenie dolegliwości.
Nadchodzi też moment, kiedy dziecko bądź mama decydują o tym kiedy zakończyć karmienie. Nie jest łatwo pogodzić się z tym, kiedy decyzja nie należy do nas.
Karmienie piersią, to wiele innych przyjemnych, ale i
trudnych sytuacji, których tutaj nie poruszę. Mam jednak nadzieję, że zanim
znów ocenisz mamę karmiącą dziecko butelką zastanowisz się, ile o niej tak
naprawdę wiesz ? Ile wiesz o jej dziecku ? Czy jesteś pewny, że to był jej
wybór ? Czy jesteś pewny, że w butelce jest mleko modyfikowane, a nie mleko
matki ?