poniedziałek, 6 lipca 2015

Gdy noszę...


Gdy noszę czuję ciepło i miłość, wiem że moje dzieci czują się bezpiecznie. Gdy noszę...



wiem że dbam o prawidłowy rozwój stawów dziewczynek. Gdy noszę czuję się piękna.
Dlaczego ?


Wybór splotu, mieszanki tkanin aż po kolory daje ogromne możliwości. Chusta to teraz nie tylko gadżet do noszenia gdy chcemy mieć wolne ręce ale również element stroju. Moje chusty mają neutralne kolory, które łatwo dopasować z nie tylko codziennym ubraniem.

Zdarza mi się przeczytać: `nie wyobrażam sobie nosić`, `nosić to mogą w afryce`. Wydaje mi się, że wiele osób słysząc słowa `noszę w chuście` przed oczami ma obraz przeszłości. Kobietę na polu, w pracy, obładowaną  dużą ilością materiału i turbanem na głowie. Zatracamy w sobie pierwotne odruchy co widać na wielu płaszczyznach, nie tylko macierzyństwa.
Poddajemy się wszechobecnym reklamom promującym `wisiadełka`, nie szukamy wiedzy wtedy gdy powinniśmy to robić. Gdy dziecko płacze wpisujemy hasła w internetowej wyszukiwarce, przy wyborze produktów kierujemy się nawet nie opiniami celebrytów a tylko ich wizerunkiem. Z katarem biegniemy do lekarza choć domowy syrop na pewno załagodził by przeziębienie. Czytamy sterty poradników... a gdzie nasz instynkt, pierwotność ?


Chustomamy są piękne, seksowne - bo noszą. Dziecko, które czuje ciepło ciała, oddech, a w niektórych wiązaniach również bicie serca jest wyjątkowo spokojne. Dzięki chustonoszeniu mam czas na wszystko. Na pomalowanie paznokci, zrobienie makijażu, zakupy, a i na kanapie zdążę poleżeć ;) Chustomamy to mamy aktywne, towarzyskie. Jadąc z wózkiem `na miasto` wiesz, że nie do każdej restauracji da się wejść, a jak już przebijesz się przez ogródek zasiedlony turystami to nie koniecznie będzie gdzie ten wózek postawić. Znasz to ?  Z dzieckiem w chuście nie ma tego problemu. Idziesz gdzie chcesz i nie ma żadnych barier. No i nikt Ci do wózka nie zagląda - chyba że wieziesz w nim zakupy ;)





Moja nowa chusta to kółkowe `Hug me` marki Womar. Kiedy odebrałam i otworzyłam paczkę wpadłam w zachwyt. Splot diamentowy, idealna, średniogruba i kolor taki `mój`. Chusta to 100 % bawełna od początku bardzo przyjemna w dotyku, nie wymagająca łamania. Od razu musiałam zamotać. Doskonale nosi 2 miesięczną Mariannę i 18 miesięczną Antoninę. Mimo tego, że kółka są plastikowe chusta dobrze się dociąga. Wśród chustonoszących panuje takie przeświadczenie, że kółka plastikowe nie są odpowiednie i mogą pęknąć w trakcie noszenia. Kiedy poruszono ten temat na forum chustowym z czterocyfrową liczbą członków okazało się, że zaledwie 2 osoby widziały taki przypadek. Prawdopodobieństwo pęknięcia jest więc równe wygranej w lotto, każdy o tym słyszał ale nikt nie widział ;) Zamiast więc głowić się czy warto - zamawiajcie ! :)


Czekam na Wasze piękne zdjęcia z chustowania !


5 komentarzy:

  1. Magdalena Giel06.07.2015, 13:45

    Jeju jaka ona jest cudowna. Mam chustę tkaną i jest cuuuudowna,kocham tą bliskość. Skąd macie taką cudowną opaskę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne jesteście obie :) Coraz bardziej to chustonoszenie mnie kusi. Zobaczymy jak urodzę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygrałam kiedyś w konkursie jeszcze jak Tosia była tak maleńka ale nie pamiętam od kogo ją dostałyśmy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy :) Chustonoszenie jest naprawdę wciągające ! Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chusty są cudowne, to prawda, ale niestety nie dla wszystkich dzieci się sprawdzają. Zosia od najmłodszych lat (miesięcy? tygodni?) nie znosiła chustowania - obstawiam, że było jej po prostu za gorąco. Z resztą teraz jak ma 1,5 roku też nie jest jakoś mega przytulaśna.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie komentarze są moderowane.